Zima w Bieszczadach
Poniżej przedstawiam trochę moich doświadczeń dotyczących jazdy samochodem po zaśnieżonych, bieszczadzkich drogach. Tekst ma charakter jedynie orientacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za błędne wykorzystanie zamieszczonych tu informacji.
Na początek trochę o przygotowaniu samochodu. Oczywiście w góry wybieramy się autem sprawnym, takim, które nas zawiezie, a nie zawiedzie. Z rzeczy oczywistych ale wartych przypomnienia na pewno należy wymienić:
- opony zimowe;
- zapas zimowego płynu do spryskiwacza;
- dobre pióra wycieraczek;
- skrobaczka do szyb;
- szmatka do przecierania świateł;
- klucz do kół i oczywiście dobre koło zapasowe;
- lewarek, który może się także przydać przy zakładaniu łańcuchów;
- ocieplane, robocze rękawice,
- apteczka pierwszej pomocy, wyposażona w folię NRC.
Z rzeczy, które dla niektórych górskich kierowców są przydatne, a dla innych niezbędne, dobrze jest posiadać:
- łańcuchy;
- saperkę, łopatę itp.;
- koc;
- latarkę;
- kamizelkę odblaskową (kamizelka jest obowiązkowa już za południową granicą Bieszczad);
- termos z gorącą herbatą.
Podróż najlepiej rozpocząć z samego rana lub nawet przed świtem, tak by jeśli to możliwe do celu podróży dotrzeć przed godz. 15. Po ciemku łatwiej będzie nam jechać po drogach nizinnych niż po średnio oznakowanych bieszczadzkich szosach. Ważne jednak by podróż zaplanować tak by być wyspanym, a jeśli jest to możliwe dobrze jest mieć zmiennika.
W tym miejscu jeszcze słowo o łańcuchach. Przy dobrych zimowych oponach, bez łańcuchów, możliwe, że uda się dojechać, jednak gdy na już ubity na drodze śnieg zacznie nawiewać śnieg z pól, lub też opady będą spore, to wtedy z łańcuchami zajedziemy o wiele dalej. Samochód będzie brnął w śniegu, doputy śnieg pod samochodem nie zacznie "go unosić". Aby uzmysłowić ile dają łańcuchy niech posłuży przykład z marca 2005. Terenowy Land Rover Straży Granicznej bez łańcuchów, pokonał dystans tylko o 30m dłuższy, niż mój polonez "uzbrojony" w łańcuchy :-). Lewarek może być przydatny przy zakładaniu łańcuchów w samochodach z tylnym napędem i pełnym bagażnikiem. Gdy podlewarujemy trochę samochód łatwiej nam będzie operować rękoma pomiędzy oponą, a nadkolem. Oczywiście łańcuchy zakładamy dopiero w miejscu, w którym już nie przewidujemy czarnych odcinków jezdni. Jadąc na łańcuchach nie jeździmy też szybciej niż 40 - 60 km/h (w zależności od modelu łańcuchów). Warto też podkreślić, że łancuchy, które można kupić w supermarketach, i które kosztują poniżej 100 zł, są użyteczne, ale łatwiej je zerwać, a ich rozmiary trudniej dopasować do koła.
Technikę jazdy każdy musi sobie wyrobić sam, hamowanie biegami, pokonywanie oblodzonych zakrętów, wyprowadzanie pojazdu z poślizgu, manewrowanie w kopnym śniegu, opisywanie tych technik tutaj nie ma sensu.
Specyfika dróg w Bieszczadach i stopień ich odśnieżania jest dyskusyjny, miejscowi kierowcy zdążyli się przyzwyczaić. Drogi te są stopniowo remontowane, np. droga Lesko - Baligród - Cisna. Niemniej większość z nich nie ma nawet namalowanych pasów oznaczających oś jezdni. Wyjątkami są serpentyny gdzie oznakowanie poziome jest lepsze. W zimę odśnieżane są przede wszystkim drogi, po których kursują autobusy PKS. Są to m.in. drogi:
- 892 Zagórz - Komańcza;
- 897 Jaśliska - Komańcza - PKSy kursują na pewno na odcinku Wisłok - Komańcza;
- 897 Komańcza - Cisna;
- 897 Cisna - Wetlina;
- 897 Wetlina - Ustrzyki Górne - przy większych opadach śniegu odcinek ten często bywa nieprzejezdny;
- 84 Sanok - Lesko - Ustrzyki Dolne;
- 893 Lesko - Cisna.
Droga krajowa nr 892 Zagórz - Komańcza mimo iż stanowi część wielkiej obwodnicy bieszczadzkiej nie jest w najlepszym stanie. Miejsca, szczególnie niebezpieczne to bardzo wąski i ostry zakręt w Tarnawie Dolnej. Zakręt jest na tyle wąski, że miejscowi kierowcy autobusów i samochodów ciężarowych mają w zwyczaju przed zakrętem ostrzegać sygnałem dźwiękowym nadjeżdżających z przeciwka. Drugie niebezpieczne miejsce to serpentyny pomiędzy Kulasznem a Szczawnem. Istnieje jednak możliwość częściowego ich ominięcia. W Kulasznem należy skręcić w prawo, tak by jechać przez wieś, drogą tą dotrzemy do drogi 889 Sanok - Szczawne. Skręcamy w nią w lewo, w kierunku Szczawnego i po chwili znów jesteśmy na drodze Zagórz - Komańcza.
Aktualny stan dróg krajowych można sprawdzić na stronie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad:
http://www.gddkia.gov.pl/dane/zima_html/info.htm
Poniżej przestawiam trochę zdjęć, jak to wygląda w praktyce, głównie dla tych, co zimą w górach nie byli :-)
Dziękuję bardzo Pawłowi i Grzegorzowi za pomoc w pokonywaniu bieszczadzkich dróg i dróżek w marcu 2005 roku!